czwartek, 11 maja 2017

Hospital de Obrigo - El Ganso

Stosunkowo późno dziś wyszliśmy bo ok. 7:30.
Na wczorajsze wieczorne spotkanie z miejscowym księdzem przyszło 7 osób na ok. 40 nocujących - przypomnę - w alberdze parafialnej. A z tych 7 osób 4 z Korei. Ksiądz pytał po co każdy z nas idzie na Camino. Dziewczyny z Korei po to by zwolnić, pomyśleć, bo zbyt intensywnie pracują. W salce był tam też duży obraz MB Szensztackiej i zdjęcie o. Kentenicha. Ania głośno zwróciła na to uwagę, a dziewczyny z Korei powiedziały, że też Ją znają, że też u nich pielgrzymuje.
Przy recepcji były portrety różnych świętych, m. in. o. Maksymiliana Marii Kolbego. Zaprosiliśmy więc go dzisiaj do naszego towarzystwa.
Pogoda dzisiaj b. ciekawa, 5 min. intensywnej mżawki i godz. przerwy, 5 min. mżawki i przerwa, peleryny włóż, peleryny zdejm, peleryny włóż ...
W alberdze nocowała też para młodych Rosjan z Moskwy. Gość powiedział, że jak składał wniosek o wizę, to Camino we wnioskach pisało b. wielu Rosjan, a nie spotkał tu ani jednego. My do tej pory też nie.
Po drodze była Astorga z katedrą i pałacem biskupim, i kościołem p.w. św. Franciszka z Asyżu, za Astorgą kaplica Ecce Homo, a potem już droga pod górkę. Bo skończyła się Meseta i wchodzimy w góry.
Przekroczyliśmy też dziś 500 km naszego Camino (od SJPdP), więc zasłużyliśmy na menu del peregrino. Ania zamówiła w swoim zestawie russian salad. Kombinowaliśmy co to będzie i okazało się że to to samo co nasz kartofelnsalat z domieszką jeszcze tuńczyka. No i pojawiła się też w restauracji grupa czesko-słowacka z Moraw, która dziś rozpoczęła Camino, więc są jeszcze pachnący :-)

 Ze wzgórza przed San Justode la Vega widać Astorgę i daleko Cruz de Ferro (jeden z wierzchołków przy prawej krawędzi zdjęcia)
 Portal katedry w Astordze

 Wieś El Ganso
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz