wtorek, 16 maja 2017

Triacastela - Barbadelo

Niby niedużo dzisiaj przeszliśmy (23,5 km), ale nogi jeszcze czują wczorajszy dzień. Do tego jest dziś ciepło i parno. Po raz pierwszy żałuję, że nie zabrałem kąpielówek, bo przy naszej dzisiejszej alberdze jest basen.
Mieliśmy dziś dwie możliwości drogi, wybraliśmy jednak tą krótszą, oryginalną, ale za to bardziej pagórkowatą.
Problemem jest, że jeśli pielgrzym nie zatrzyma się w większej miejscowości to nie ma szans na Mszę. Tutaj właśnie nie ma.
Od wczoraj mamy pewien problem, otóż w Galicji Camino jest wyznaczone słupkami ze strzałkami oraz podaną odległością do Santiago. Co do metra. A że miejscami są rozlokowane co kilkadziesiąt metrów i ciągle widzisz że masz 142,xxx km do Santiago, i nadal 142,yyy km, i następny słupek 142,zzz km, to cieszysz się, że z niektórych słupków ktoś wytłukł te cyfry.
Za to jest tu cudowna przyroda. Miejscami szlak prowadzi wilgotnymi jarami, na których zboczach kwitnie różnokolorowo cała masa drobnych roślinek, a między nimi rozwijają się paprotki. I przyroda jest tutaj jakby bardziej rozwinięta i bujna niż przed ostatnimi górami, jakby tutaj to zimne powietrze i przymrozki nie dotarły.

 Takie dęby rosną na Camino - jakby bardziej bujne i rozwinięte :-)

 Widoczki z popołudniowego spaceru po Barbadelo - nawet palmy tutaj rosną


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz