poniedziałek, 15 maja 2017

Vega de Valcarce - Triacastela

Najpopularniejszym angielskim wyrażeniem wśród pielgrzymów na Camino jest: I'm tired! Przeszliśmy dziś 33 km, startowaliśmy na wys. ok. 630 mnpm, weszliśmy na O Cebreiro, potem górkami na Alto do Poio (1334 mnpm) i zejście na 660. Jeśli chodzi o trudność etapu to porównywalny jest z tym pierwszym przez Pireneje, a na pewno trudniejszy od tego 37-kilometrowego ale płaskiego. Góry za to piękne, szczególnie po południu jak wyszło słońce. Powietrze czyściutkie, widoki dalekie. Dwa kościółki w górach były otwarte oraz ten na/w O Cebreiro - żadnego otwartego nie omijamy.
Zmieniliśmy prowincję, przed O Cebreiro przeszliśmy granicę Galicji. Już od wczoraj obserwowaliśmy drogowskazy z przemalowanym J na X np. San Julian na San Xulian.
Nocujemy dziś w alberdze prywatnej, bo w tej Xunty nie ma kuchni. I nie żałujemy - ma wszystko co potrzeba, jest czysto, a do tego cudnie. My lubimy takie klimaty - surowe kamienne ściany w starej stodole, poczerniałe belki dachowe, stare drewniane ścianki działowe, a do tego nowoczesne wyposażenie. I w dachu wycięte gwiazdy :-) Jest bosko, bo zaprosiliśmy dziś na naszą pielgrzymkę św. Różę i św. o. Pio.
Na trasie spotykaliśmy dziś młodego Tajwańczyka, który idzie niespiesznie, ale niestrudzenie, a także parę Nowozelandczyków, którzy twierdzą, że kilka razy już nas widzieli i z SJPdP wyruszyli w tym samym dniu co my. Dopóki do kogoś nie zagadasz to umyka on w tłumie pielgrzymów.

Góry przed O Cebreiro

Kolejni pielgrzymi wkraczają do Galicji - jedno z niewielu naszych wspólnych zdjęć z Camino

Wnętrze kościoła w O Cebreiro

Widać już Triacastelę ale zejście jest jeszcze dość męczące

 Zaczęła się Galicja :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz